Autor:Marek Matacz

Jednorazowe e-papierosy, podobnie jak te wielokrotnego użytku, szkodzą na różne sposoby: zawierają nikotynę, a także zapachowe i smakowe dodatki o udowodnionym, szkodliwym działaniu. Mogą dać odroczone, długotrwałe skutki, podobnie jak tradycyjne wyroby tytoniowe.

Planowany przez rząd zakaz sprzedaży jednorazowych elektronicznych papierosów na pierwszy rzut oka wydaje się dobrym pomysłem. Jednak jest to “działanie wybiórcze”, podczas gdy potrzebne są kompleksowe regulacje prawne ograniczające dostęp do wszelkich wyrobów tytoniowych.

“Na początku się ucieszyłem, że rządzący oraz opinia publiczna zauważyli, że mamy problem z jednorazowymi e-papierosami. Ucieszyło mnie to jako osobę, która śledzi trendy europejskie i światowe w tym obszarze. Wiedzieliśmy, że problem narasta i podnosiliśmy alarm, podobnie jak różne europejskie instytucje” – mówi prof. Balwicki, specjalista zdrowia publicznego z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Ale zastrzega, że taki krok to zdecydowanie za mało.

“Jednak, gdy zagłębiłem się z sposób podejmowania tego tematu w Polsce, bardzo mnie zaskoczyło, że patrzymy na to zagrożenie tak wyrywkowo. To nie jednorazowe e-papierosy są najbardziej niebezpieczne. W dalszym ciągu najwięcej osób w Polsce pali tradycyjne wyroby tytoniowe. Powszechne w użyciu są również wielorazowe e-papierosy. To wszystko są produkty niebezpieczne, których obrót powinien być ściśle regulowany. Jeśli chodzi o zanieczyszczenie środowiska, to rzeczywiście martwią nas jednorazowe e-papierosy, które zawierają plastik oraz zużyte baterie, ale pod względem wpływu zdrowia nie są wyjątkowe. Potrzebujemy kompleksowego programu i kompleksowych regulacji” – podkreśla ekspert.

Różnorodne wyroby nikotynowe szkodzą m.in. młodzieży. W praktyce jest do nich łatwy dostęp.

“Młodzi ludzie bez problemu korzystają z różnych produktów, co potwierdzają nasze własne badania, prowadzone dla Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Państwo w niemałej mierze lekceważy bowiem kontrolę nad tymi produktami. Są one tanie i ogólnie dostępne. Jednorazowe e-papierosy uwidoczniły absurd braku kontroli nad szkodliwymi używkami” – ostrzega.

Do wprowadzanego zakazu – sugeruje naukowiec – mogły przyczynić nawet niektóre tytoniowe firmy, które chcą sprzedawać własne produkty.

“Według informacji, które posiadam, w dużej mierze jesteśmy rozgrywani przez niektóre koncerny tytoniowe, które – bojąc się zalewu rynku przez tanie chińskie wyroby – chronią swoje interesy. Smuci mnie, że rząd i politycy dają się tak rozgrywać” – podkreślił prof. Balwicki.

E-papierosy – zarówno jednorazowe, jak i wielokrotnego użytku – szkodzą na różne sposoby.

“Jednorazowe e-papierosy są tańsze, więc są prostsze w zakupie od wielorazowych, stąd większe obawy o korzystanie z nich przez młodzież. Jednak w obu przypadkach wdycha się podobne substancje. Do organizmu przede wszystkim trafia nikotyna – silnie uzależniający ‘narkotyk’. E-papierosom towarzyszy dodatkowa pozytywna otoczka związana z tym, że nie dymią, ładnie pachną, prawie wydaje się, że są ‘zdrowe’. To jednak nieprawda. Nawet z samego płynu na bazie glikolu polipropylenowego i gliceryny, w czasie jego podgrzewania, wydzielają się szkodliwe substancje. Do tego dochodzą zapachowe i smakowe dodatki, które mają udowodnione szkodliwe działanie. Użytkownik wdycha również substancje rakotwórcze” – przestrzega ekspert.

Trujące substancje wnikają głęboko do płuc.

“Ich stężenie jest znacznie większe, niż w codziennym otoczeniu człowieka, choć np. w powietrzu w naszych domach można znaleźć różne szkodliwe związki. Jeśli ktoś rozpyli co jakiś czas chemiczny odświeżacz powietrza, to będzie zupełnie inna sytuacja, niż przy używaniu e-papierosa. W tym drugim przypadku szkodliwe substancje wdychane są pod wysoką temperaturą i w dużo większym stężeniu, wprost do organizmu, głęboko do tkanki płuc” – informuje lekarz i naukowiec.

Podobnie, jak w przypadku zwykłych papierosów, także w przypadku jednorazowych e-produktów należy się obawiać odroczonych efektów zdrowotnych.

“Mogą się pojawiać zapalenia, a z czasem – trwałe uszkodzenia płuc. Są doniesienia o gwałtownych reakcjach organizmu i hospitalizacji, związane z wypaleniem e-papierosa. Dotyczą one jednak raczej sytuacji, w których użytkownicy sami przygotowywali nietypowe płyny, np. z olejkami zawierającymi marihuanę. Takich efektów nie spotykamy często. Spodziewamy się natomiast odroczonych, długotrwałych skutków, podobnie jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnych wyrobów tytoniowych” – wyjaśnia prof. Balwicki.

Dr hab. med. Łukasz Balwicki, prof. GUMed, jest lekarzem i specjalistą zdrowia publicznego, autorem licznych prac naukowych z obszaru kontroli produktów tytoniowych. Zajmuje się m.in. różnymi aspektami używania e-papierosów przez młodzież oraz prawem regulującym produkty tytoniowe. Jest także autorem poradników pomagających wyjść z uzależnienia nikotynowego. Koordynował liczne programy antytytoniowe realizowane we współpracy z pracodawcami, samorządami terytorialnymi i instytucjami administracji rządowej. Był autorem i liderem programów polityki antytytoniowej finansowanych z grantów Bloomberg Initiative prowadzonych w koordynacji z WHO i Campaign for Tobacco-Free Kids. Pełnił funkcję zastępcy Dyrektora Wydziału Rozwoju Społecznego ds. zdrowia publicznego w Urzędzie Miejskim w Gdańsku. Współpracuje w charakterze eksperta z WHO i The European Observatory on Health Systems and Policies oraz z Narodowym Instytutem Zdrowia Publicznego-PZH. Jest członkiem Komitetu Zdrowia Publicznego Polskiej Akademii Nauk i konsultantem wojewódzkim ds. zdrowia publicznego. Od ponad 10 lat pełni funkcję kierownika Uniwersyteckiej Poradni Antynikotynowej.

Źródło: serwis Nauka w Polsce